Tajlandia luty 2013

Dodał wojtek, 30 marca 2013 Kategorie: Działalność zagraniczna, Ważne Brak komentarzy
Tajlandia luty 2013

Pomysł wyjazdu wspinaczkowego do Tajlandii zrodził się w głowie Marcina jakieś dwa lata temu. Osobiście nie byłem entuzjastą tego kierunku, głownie z powodu klimatu. Poprzednie moje pobyty ?w tym rejonie świata, nominalnie związane z działalnością jaskiniową wspominałem z mieszanymi uczuciami. Oczywiście jaskinie tropików, szczególnie te na Borneo były imponujące, ale ten upał, duchota, każdy większy wysiłek okupiony palpitacją serca no i azjatyckie żarcie którego fanem nie jestem ( z wyjątkiem chińskich zupek ;). Jednak czas zaciera złe wspomnienia a i z wiekiem człek jakby bardziej ciepłolubny.

Koniec końców, piątego lutego ruszamy. Praga – Dubai- Bangkok (noc na Khao ?San), potem Krabi, gdzie lotnisko jest w jakimś szczerym polu z paręnaście kilometrów od najbliższego portu. Tutaj uwaga, Krabi to nazwa prowincji, głównego miasta oraz półwyspu -Tajlandzkiej mekki wspinania na który można się dostać tylko łodzią. Trochę zakręceni podróżą, już pod wieczór lądujemy na jednej z czterech plaż półwyspu, tej najbardziej kultowej dla wspinaczy ?i innej podobnej swołoczy – Tonsai. Krzony, małpy, zaduch i komary. Trzcinowe bungalowy, knajpki na plaży, dziwne towarzystwo z całego świata pełen luzik. Mimo, że to kraj wyjątkowo restrykcyjnie traktujący pewne używki, zapach zioła wieczorami jest wszechobecny.

Co do wspinania, jest możliwe, skały są fantastyczne – ale po pierwsze, tylko w cieniu i najlepiej z rana, po drugie można liczyć na bryzę od morza, nam nie było dane. Trzeba czasu na aklimatyzację, podczas wspinaczek pot lał się strumieniami, dodatkowo dopadały nas na zmianę różne tak charakterystyczne na takich wyjazdach dolegliwości.

Po kilku dniach męczarni, popłynęliśmy na wyspę Phi Phi, leży ona jakąś godzinę promem z półwyspu, mniej więcej na środku sporej zatoki morskiej usianej dziesiątkami mniejszych ?i większych wysepek przeważnie skalistych, miejscami z pięknymi plażami w tzw. ładnych okolicznościach przyrody. Tam było już nieco lepiej, nie tyle chłodniej co jakoś przewiewniej. Znowu się wspinamy, pływamy kajaczkiem, nurkujemy do rybek na rafach. To bardzo turystyczne miejsce ?z wszystkimi konsekwencjami tego faktu.

Pojawia się znużenie, dojrzewamy do wyjazdu, cel to północ Tajlandii, okolice miasta Chiang Mai gdzie od niedawna rozwija się rejon wspinaczkowy Crazy Horse. Po perypetiach podróży powrotnej do Bangkoku (statek, bus i dwa autobusy) dalszą drogę odbywamy samolotem. Kupując bilet na lotnisku siłą rzeczy korzystamy z najtańszych linii, dzięki temu poznajemy historię lotnictwa na pokładzie dość zabytkowej maszyny, mimo pewnych obaw kierujemy się statystyką i po godzince lądujemy szczęśliwie w Chiang Mai. Miasto wita nas lekko zachmurzonym niebem i zauważalnie niższą temperaturą – to znaczy nie większą niż 30°C, jesteśmy prawie 1500 km na północ od Krabi, dookoła zalesione góry, jakieś takie jesienne z wyglądu, no ale jest zima. Po krótkim błąkaniu się z plecakami w poszukiwaniu hoteliku, trafiamy nas dość znośną bazę, pokoik z łazienką, klimą i telewizorkiem w opcji wi-fi za 25 zł. na pysk. Pierwsze spostrzeżenie, jest tu taniej niż na południu, spokojniej a dodatkowo okazuje się że 100 metrów dalej jest siedziba miejscowego klubu wspinaczkowo-jaskiniowego. Ten klub to taka bardziej komercyjna agencja, nastawiona na turystów szukających ?extremalnych? doznań, ale organizują dojazd z piciem i żarciem pod skały za niewielkie pieniądze a to nam bardzo pasuje. Choć miejscowość wydaje się spokojnym miasteczkiem (700 tys.) to widać jak mocno nastawia się na turystykę, główna oferta to okoliczne parki narodowe, rezerwaty słoni czy jakiś tygrysów, wycieczki do ?dzikich?, plemion górskich, czy podobna cepelia. My oczywiście monotematycznie, tylko wspin.

W dniu restu odwiedzamy jakieś wodospady, popularne wśród miejscowych miejsce piknikowe, kaskady, bambusowe leżanki nad strumieniem i piwko .Jesteśmy tutaj jedynymi białasami. Dzień mija. Wracając do tematu wspinania, skały Crazy Horse to takie jakby ich Sokoliki, tylko że wapienne no i trochę większe. Ogólnie rewelacja, każda kolejna robiona przez nas droga wydaje się wyjątkowa, asekuracja- ubezpieczone wszystko jak w najlepszych ogródkach Francji. No i bonus, pagóry kryją w sobie ogromne pieczary doświetlane przez liczne studnie i okna, tam też są drogi nawet trzy wyciągowe. Wspinaczka w takiej scenerii to rzadkość. Robimy w sumie ok. 50 dróg od 5b do 6c( jedna 7a AF). Można było więcej, trudniej, jest pewien niedosyt. Gdyby być dłużej – gdyby. Wracamy.

Jeszcze raz Bangkok, męcząca upiorna Khao San, szwendanie po świątyniach (Marcin zalicza Leżącego Budde, największy podobno posąg w kraju). Wieczór ostatni to święto, a jak święto to prohibicja. Ostatkiem woli, człapiąc ulicami trafiamy na dziwnie gwarny lokal? jest! Ukradkiem w papierowych kubkach jak do coca-coli podają piwo. Reszta powrotu to lotniskowa epopeja, po prawie dwóch dobach jesteśmy we Wrocku. ?Dla zainteresowanych: koszty wszystkich przelotów ok. 2700, nasze noclegi średnio 25 -60 zł za noc, piwo 5-14 zł. za 0,6 l, żarcie – tam się nie je (ale chyba tanio), tak 20zł powinno na dzień wystarczyć.

Męczyli się w Tajlandii Marek Freus & Marcin Przybyszewski, czyli Nutella Team.

[Not a valid template]

Wojcieszów 16-17 marca 2013

Dodał wojtek, 29 marca 2013 Kategorie: Działalność szkoleniowa, Ważne Brak komentarzy
Wojcieszów 16-17 marca 2013

Na wiadomość, że na trzeci wyjazd kursowy wybieramy się po raz kolejny do Wojcieszowa, od razu pojawiły się uśmiechy na naszych twarzach. Po ostatnim wyjeździe kursanci bardzo polubili to miejsce ze względu na dużą ilość jaskiń w okolicy, no i Dziuśkowa Chata okazała się bardzo przytulna. Lecz tym razem nie dane nam było chodzić po jaskiniach. Instruktorzy przygotowali dla nas dwa dni ćwiczeń na linach. Nie byliśmy tym szczególnie zachwyceni bo ani tam ciasno, mokro ani brudno tak jak w jaskini, no ale cel był jasno określony – mieliśmy nauczyć się poręczować.

Standardowo najgorliwsi kursanci przybyli już w piątek i tak jak ostatnio udało się nam nie zaspać na sobotnie zajęcia. Widać poranne wstawanie weszło już nam w krew. W sobotę pogoda nam dopisała, bezchmurne niebo, słońce i delikatny mróz sprawiły, że z przyjemnością ruszyliśmy do kamieniołomu. Tutaj nasi ukochani instruktorzy przygotowali dla nas cztery trasy, którymi mieliśmy zejść, a następnie zdeporęczować i zaporęczować od nowa. Na wytrwałych czekało na dole ognisko i kiełbasa, co skutecznie łagodziło opór kursantów w chodzeniu po linach. Po powrocie do bazy instruktorzy przygotowali dla nas ćwiczenia w wiązaniu węzłów. Wiązanie węzłów zainteresowało nas tak bardzo, że zeszło nam na tym z dobre 3 godziny.

Pogoda w niedzielę nadal była niezła, ale niestety pojawił się porywisty, mroźny wiatr co sprawiło, że do kamieniołomu wyruszyli najwytrwalsi. Zadanie to samo co dzień wcześniej tylko, że w ramach urozmaicenia na ścianie pojawił się trawers. Tym razem kursanci ochoczo ruszyli na skałę i dzielnie na niej wytrwali pomimo targającego wiatru. Było nas tylko ośmiu, więc morale było dużo wyższe niż dzień wcześniej i mogliśmy liczyć na wzajemną pomoc. Wisząc na linach i przekrzykując wiatr udzielaliśmy sobie nawzajem cennych wskazówek, co niejednemu z nas pomogło pokonać trasę dużo szybciej. Niedzielne zajęcia skończyliśmy nieco wcześniej, ponieważ czekało nas jeszcze sprzątanie bazy.

Jak zwykle ze smutkiem opuszczaliśmy Wojcieszów, ale na szczęście nie trwał on długo bo już czekamy na następne zajęcia, które odbędą się na Jurze!

[Not a valid template]

Wojcieszów 2013

Dodał wojtek, 11 marca 2013 Kategorie: Działalność szkoleniowa, Ważne Brak komentarzy
Wojcieszów 2013

Wszyscy kursanci z niecierpliwością czekali na swoją pierwszą akcję jaskiniową. Tak wielką, że co niektórzy do Wojcieszowa przybyli już w piątek i racząc się rozgrzewającymi trunkami i opowieściami instruktorów o lokalnych jaskiniach, oczekiwali sobotniego poranka w siedzibie Speleoklubu „Bobry” Żagań. Tym razem piątkowa ekipa nie zawiodła i nie zaspaliśmy. Wprowadzając w niemałe zdumienie pozostałych kursantów, kiedy to w sobotni ranek przywitaliśmy ich w drzwiach o umówionej godzinie. Zaskoczyli nas także instruktorzy, przygotowując dla nas wyjście do Szczeliny Wojcieszowskiej, która to do łatwych jaskiń nie należy. Jak się później okazało byliśmy pierwszymi kursantami, których tam zabrali. Czytaj dalej

Manewry w Marianówce 2013

Dodał wojtek, 3 lutego 2013 Kategorie: Działalność szkoleniowa, Ważne Brak komentarzy
Manewry w Marianówce 2013

Z utęsknieniem doczekaliśmy się naszych pierwszych zajęć praktycznych, w terenie. Aby nie zaspać na sobotnie zajęcia, niektórzy z nas zjawili się na miejscu już dzień wcześniej, ale na zajęcia i tak…zaspaliśmy. Podyktowane było to ważnymi elementami szkolenia tj.: kurs szklenia szyb kominkowych, zbieranie chrustu w lesie i nauką rozpalania ognia. Czytaj dalej

Galeria zdjęć z wyspy Lanzarote

Dodał wojtek, 3 lutego 2013 Kategorie: Działalność zagraniczna, Ważne Brak komentarzy
Galeria zdjęć z wyspy Lanzarote

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wyspy Lanzarote – jednej z 7 głównych wysp wchodzących w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Zdjęcia są autorstwa Janusza Rabka. Czytaj dalej

Zmarł Zbyszek Kurpios

Dodał wojtek, 18 stycznia 2013 Kategorie: Aktualności, Ważne Komentarze: 1
Zmarł Zbyszek Kurpios

Z przykrością informujemy że 17 stycznia 2013r. po ciężkiej chorobie zmarł Zbyszek Kurpios. Uroczystości pogrzebowe odbędą się na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu, we wtorek 22.01.2013 o godzinie 13.20.
Czytaj dalej

Kilometr w weekend – Jaskinia Niedźwiedzia

Dodał marek, 18 stycznia 2013 Kategorie: Działalność krajowa, Ważne Brak komentarzy
Kilometr w weekend – Jaskinia Niedźwiedzia

Od odkrycia Sali Mastodonta, którego dokonaliśmy 2.05 tego roku minęło trochę czasu, tak że zdążyliśmy nieco ochłonąć i przyzwyczaić się do nowego oblicza Jaskini Niedźwiedziej. W trakcie kilkunastu kolejnych wejść, które odbywały się praktycznie co weekend w sobotę i niedzielę wykonywaliśmy pomiary nowoodkrytej sali oraz dokumentację fotograficzną. Szybko stało się jasne, że taka olbrzymia podziemna pustka nie wzięła się sama z siebie i kontynuując eksploracje powinniśmy odkryć kolejne korytarze.

Czytaj dalej

Jaskinia Niedźwiedzia z nową salą

Dodał marek, 31 maja 2012 Kategorie: Działalność, Działalność krajowa, Ważne Brak komentarzy
Jaskinia Niedźwiedzia z nową salą

Działając na mocy zezwolenia wydanego przez Regionalną Dyrekcje Ochrony Środowiska we Wrocławiu członkowie Sekcji Grotołazów Wrocław oraz Sekcji Speleologicznej „Niedźwiedzie” dokonali odkrycia nowych partii Jaskini Niedźwiedziej w Kletnie. Czytaj dalej

Zmarł Jerzy Bieroński

Dodał wojtek, 30 maja 2012 Kategorie: Aktualności, Ważne Brak komentarzy
Zmarł Jerzy Bieroński

27 maja zmarł Jerzy Bieroński, wieloletni Członej Sekcji Matki Naszej. Był jednym z najbardziej zasłużonych badaczy Jaskini Nieźwiedziej w Kletnie i Masywu Śnieżnika, czemu poświęcił większość swojej pracy naukowej. Prawdziwy pasjonat eksploracji i rzetelny naukowiec, a przy tym Człowiek niezmiernie życzliwy i pogodny. Dla środowiska eksploratorów, badaczy i sympatyków Jaskini Niedźwiedziej był niekwestionowanym autorytetem, którego opinii, pomysłów i życzliwości będzie bardzo brakować.

Pogrzeb Jurka odbędzie się w czwartek 31 maja o godz. 15 na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.

Hoher Goll 2011

Dodał przemek, 10 sierpnia 2011 Kategorie: Działalność zagraniczna, Ważne Brak komentarzy
Hoher Goll 2011

W dniach 15-31 Lipca 2011 roku, dwóch członków naszego klubu (Jacek Szczygieł i Przemysław Skowroński) wzięło udział w wyprawie do jaskiń masywu Hoher Göll (Salzburskie Alpy Wapienne). Wyjazd, choć ponownie odbywający się pod szyldem Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, miał charakter międzyklubowy. Ogółem wzięły w nim udział 22 osoby z sześciu klubów zrzeszonych w PZA. Tak liczny i zróżnicowany skład sprzyjał wymianie doświadczeń i unifikacji. Czytaj dalej