Chorwackie wspinanie wiosną

Dodał Ewelina Raczyńska, 16 maja 2017 Kategorie: Aktualności, Działalność, Ważne, Wspinanie Brak komentarzy

Przyszła wiosna 2017…no może tylko chcielibyśmy, żeby przyszła, bo chociaż maj w kalendarzu to za oknem pada śnieg. Tym bardziej naszła nas tęsknota za ciepłem i wspinaniem. Pojechaliśmy zatem na długi weekend majowy rozgrzać zmarznięte kości dalej na południe do Parku Narodowego Paklenica w Chorwacji, bardzo znanego w Europie rejonu wspinaczkowego.

 

Paklenica oferuje piękne drogi zarówno wielowyciągowe jak i sportowe, w dużo mniej wyślizganym wapieniu niż znany nam jurajski, a wszystko to 2 km od morza…

W wyjeździe ma wziąć udział 13 osób, głównie z STJ KW i KKTJ z Krakowa i ja. Wyjazd od początku zaczyna się wesoło, gdyż ku naszemu zdziwieniu, auto którym mamy jechać uległo…zalaniu. Na szczęście po wypompowaniu wody menażkami ruszamy w drogę. Za sobą zostawiamy mroźną i deszczową Polskę, aby dotrzeć w słoneczną i ciepłą Paklenicę w sobotę (29.04) w południe. Tego dnia udaje nam się znaleźć jeszcze miejsce na kempingu tuż obok Parku, zanim dotarły tłumy spragnionych długiego weekendu wspinaczy z całej Europy.

Pierwszy dzień wspinania miał być na rozgrzewkę…Podzieliliśmy się na grupy. Ja z kolegą (Przemysław Styrna) postanowiliśmy zrobić w ten dzień jakiś „lekki” wielowyciąg. Trafiliśmy, choć nie celowo (ale to dłuższa historia…:)), na drogę na Anicy Kuk Akademski z wyceną 4b, 6 wyciągów,180m w tym z jednym za 5a. Jako, że drogę pokonaliśmy dość szybko, postanowiliśmy tego dnia pokonać jeszcze jedną na tej ścianie. Okazało się, że zejście zajęło trochę czasu, gdyż przypominało ono raczej ferratę na stalówkach niż normalną ścieżkę. Nie mniej uparcie wbiliśmy się jeszcze na drogę Bracni Smjer, 9 wyciągów,200m 5c. Po pokonaniu tej drogi był już późny wieczór, więc dzień zdecydowanie rozgrzewkowy nie był…

DSC04552

 

Po ciężkim poprzednim dniu, dziś mieliśmy spędzić czas na trekkingu po parku, żeby zobaczyć ten rejon z szerszej perspektywy, znów miało być „lajtowo”, a przeszliśmy 20km, 1500m przewyższenia, 8h…

DSC04599

W kolejny dzień zaplanowaliśmy z Przemkiem „zaatakowanie” najbardziej popularnej i klasycznej drogi paklenickiej na Anicy Kuk, jak wiadomo jest to Mosoraski (10 wyciągów, 6a, 350m). Pod skałą byliśmy pierwsi, o 7:30, jednak za jakieś 10-15min, jak spoglądałam z pierwszego wyciągu, stał już pod drogą spory tłum. Nam więc dziś przyszło prowadzenie i szukanie drogi. Trzeba przyznać, że czuć małą presję kiedy wspinasz pierwszy, a pod Tobą czeka kilka zespołów aż przejdziesz dany odcinek…Jednak droga jest faktycznie piękna i warto ją zdobyć. Po ok 4h byliśmy na szczycie.

Zostało nam jeszcze parę dni i wspólnie ustaliliśmy, żeby pojechać jeszcze bardziej na południe. Do Omisu, za Splitem, przepiękne skaliste wybrzeże, a tuż za nim wznoszące się góry…

 

DSC04662

Cześć zespołu mimo zimnej wody pojechało potrenować technikę Deep Water Solo, część na trekking, a ja i  Przemek pojechaliśmy w trochę dalszy rejon, żeby zrobić krótką, ale jakże widokową drogę (130 m, 4 wyciągi, 4c) na górze Vrisove Glavice. Nie ukrywam, że oglądanie widoków z góry zajęło nam trochę więcej czasu…..

Omis znany jest jeszcze z wielu bardzo ciekawych dróg sportowych, na których już spędziliśmy całe dwa ostatnie dni, które nam zostały. Słońce tutaj grzeje mocniej a ściany zbudowane są z ostrych “szkielecików skalnych”, co dodaje wspinaczce uroku, natomiast daje mocno w kość skórze i dłoniom. Po tylu dniach wspinaczki były już one mocno zmęczone i często pokrwawione…

 

DSC04659

Niemniej żal było opuszczać te słoneczne górskie rejony i relaksujące wieczory przy piwku. W Polsce nadal bowiem czekała na nas zima w pełnej okazałości…

 

Ewelina Raczyńska

 

 

 

SGW na wspinaczce w Czechach

Dodał Ewelina Raczyńska, 3 lipca 2014 Kategorie: Aktualności, Ważne, Wspinanie Brak komentarzy

Grupa dziarskich kilkunastu osób z „Sekcyji” Naszej, wybrała się na długi weekend (19-22 czerwca 2014)  szlifować (a jakże!) umiejętności wspinaczkowe.

W tym celu udaliśmy się na wyżynę czesko-morawską, a konkretnie w Zdarskie Vrchy – miejsce wskazane nam przez naszego wspinaczkowego guru, Marka Freusa. Rejon ten przypomina nieco ?nasze? Sokoliki, choć w przeciwieństwie do nich jest nieco zapomniany, choć niczym nie ustępuje urokliwością popularnym w Czechach ?piachom?. Skały zbudowane są z ortognejsów, idealnie zatem nadają się do wspinaczki z asekuracją własną ze względu na dobre uszczelinienie. Wyceny w owych skałach opisane są w skali Walzenbacha, czyli do VI (gdzie VI to droga naprawdę bardzo trudna).

 

Pierwszego dnia rozbiliśmy kemping nad malowniczym jeziorem Milovy, skąd pieszo do skał mieliśmy już tylko kilkanaście minut drogi. W kolejnych dniach naszym wspinaczkowym umiejętnościom nie oparły się takie skały jak: Dratnik, Ctyri Palice oraz na koniec wielka skała Wysoka k. Stepanova, której opis mówi coś o ?tatrzanskim lezeniu?;). Najdzielniejsi pokonywali je od rana do wieczora, zdarzyły się nawet przejścia ?montypajtonowskie? dla przećwiczenia umiejętności technik wspinaczki z asekuracją własną.

Rys.1 Opis dróg wspinaczkowych skały Dratnik

Wieczorami natomiast trenowaliśmy integrację z tubylcami oraz wytrzymałość na napoje wyskokowe.

Co poniektórym udało się również odwiedzić bunkier w Dobroszowie, koło Nachodu. Bunkier zrobił na nas spore wrażenie szczególnie pod względem gabarytów, korytarze i sale bowiem mają długość niemal 2 kilometrów i umieszczone zostały 40 metrów pod ziemią. Udało się nam też zobaczyć średniowieczny zamek Pernštejn na terenie miejscowości Nedvědice.Obiekt ten jest jednym z najlepiej zachowanych zamków w Czechach.

 

Zdj 1. Zamek Perstein

 

Wyjazd mimo kapryśnej pogody należy uznać za owocny i godny powtórzenia.

Markowi dziękujemy za kierownikowanie, pokazanie rejonu i raczenie nas opowieściami przy ognisku.

 

Ewelina Raczyńska

Wspinanie w Rudawach Janowickich

Dodał wojtek, 3 grudnia 2012 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

W związku z informacją, która pojawiła się na stronie fundacji „WSPINKA” (http://www.wspinka.org/o-fundacji/news/29-10-12/wspinanie-na-piecu-zabronione) chciałbym wyjaśnić, że sprawą wspinania w Rudawach Janowickich przedstawiciele Inicjatywy Środowisk Wspinaczkowych „Nasze Skały” zajmują się od trzech lat. Od początku ściśle współpracujemy ze wspinaczami z Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego ? przede wszystkim z Maciejem Pętlickim i Konradem Burzawą. Wspólnie braliśmy udział w spotkaniach z władzami Nadleśnictwa „Śnieżka” w Kowarach, dyskutując o regulacjach dt. wspinaczki na Zamku Bolczów, a w ostatnim roku także w sektorze Piec i sektorze Skalny Most.

Czytaj dalej

Nie dla psa kiełbasa… znowu…

Dodał sylwia, 21 lipca 2010 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

W dniach 11-16.07.2010 odbył się wyjazd unifikacyjny członków SGW w okolice włoskiego Arco. Naszym celem było przejście drogi Via Vertigine (1000m VI+ A2) na ścianie Monte Brento.

Wysokie temperatury, przez które bardzo szybko stopniał nasz zapas wody oraz strasznie męczące transporty, zmusiły nas do wycofania się. Spędziliśmy w ścianie prawie 3 dni pokonując 500m drogi (2dni wspinania, 1 dzień wycof). Duże uznanie należy się Markowi. Gdyby nie jego spręż i wola walki, to pewnie byśmy przy tych temperaturach nie weszli w ścianę, a w zamian sączyli zimne piwko nad brzegiem ciepłej Gardy… Dzięki… chyba… 🙂
Czytaj dalej

Rjukan 2010

Dodał sylwia, 11 kwietnia 2010 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

Gdy nasi dzielni chłopcy walczyli w jaskini na Arabice, niżej podpisany z Marcinem Chlebowskim, któremu też z przyczyn zdrowotnych grotołażenie już mniej odpowiada, tradycyjnie odwiedziliśmy Norwegię a konkretnie miejscowość Rjukan. Towarzyszyli nam w tym wyjeździe przedstawiciele Głogowskiego Klubu Jaskiniowego: Oskar Orzechowski i kursant zwany Kojocikiem (sorry, imię mi uleciało), dzielny młodzian o wielu zaletach ;).
Czytaj dalej

Chorwacka jesień 2009

Dodał sylwia, 11 kwietnia 2010 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

Przeleciało lato, nadeszła jesień a wraz z nią tęsknota za odchodzącym ciepłem tak miłym dla styranych gnatów :). Początek października, wraz z Marcinem Przybyszewskim postanawiamy wyskoczyć na kilka dni do Paklenicy w Chorwacji, znanego w Europie rejonu wspinaczkowego oferującego piękne drogi w równie pięknym wapieni a wszystko to 2 km od ciepłego jeszcze o tej porze roku morza.
Czytaj dalej

Kirgizja 2009, czyli lekcja pokory

Dodał sylwia, 26 stycznia 2010 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

?Ding. Dong. Pociąg TLK Wielkopolanin jest opóźniony 15 minut.? Tak zaczyna się nasza wyprawa. Godziny jazdy. Jeden pociąg, drugi pociąg. W końcu lotnisko w Kijowie.
Czytaj dalej

3Ska-ły, czyli historia kilku marnych wspinaczy

Dodał sylwia, 25 października 2009 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

Każdy wyjazd, nierozerwalnie łączy się z … „jechaniem”. Dziesiątki, setki, tysiące kilometrów. Godziny spędzone w samochodzie. Taka podróż to swoiste oczyszczenie. Wielokilometrowa strefa buforowa, którą stawiam między sobą, a Szarym Życiem.
Paweł ?Szczęście? – maskotka wyjazdu. Równie niezastąpiony jak Stańczyk na dworze Zygmunta Starego. Taki nasz Klubowy Dyl Sowizdrzał. W skitach będę opisywał Pawłowe przypadki. Często nieprawdopodobne, zawsze śmieszne.
Czytaj dalej

Maroko Całkiem Spoko Expedition 2007

Dodał sylwia, 24 października 2009 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

????? ????? ! – Salam alejkum

Pomimo blisko 3 tygodni spędzonych w tym egzotycznym miejscu, towarzyszy mi jak zawsze przy powrocie, dwójka dobrych znajomych ? Pan Niedosyt i Pani ŻDŚ (Żal Dupe Ściska).
Przyszli na lotnisko pożegnać mnie przed powrotem. Pan Niedosyt klepie mnie po plecach i szepcze do ucha, że na pewno można było więcej, wyżej, trudniej. Pani ŻDŚ cmoka mnie w policzek dodając, że przecież można było zostać jeszcze tydzień?
Czytaj dalej

Sardynia 20-28.06.2007

Dodał sylwia, 23 października 2009 Kategorie: Wspinanie Brak komentarzy

Miało być tak pięknie, a wysżło… jak zawsze. Wszystko dopięte na ostatni guzik i kolejny raz cos wychodzi bokiem. Z wielkich planów pozostało tylko kilka krótkich dni. Czyli jak zawsze ‚désordre organisé’ *

Czytaj dalej